Moje AOR

ze specjalnymi pozdrowieniami dla Andrzeja "Dziadka" Marczuka

Wojsko...wyobraź sobie, że stoisz przed plutonem egzekucyjnym. Na dodatek dość skąpo ubrana, aby nie powiedzieć – totalnie rozebrana. I kilkanaście par oczu wpatruje się w Ciebie. Jedne z zaciekawieniem, inne sceptycznie. Jeszcze inne – z lekkim błyskiem ironii. Rozpaczliwie szukasz pary oczu należących do przedstawicielki swojej własnej płci. Liczysz... na solidarność jajników.

Tak, nie pomyliłaś się. Jesteś lektorką w systemie STANAG. A to jest twoje AOR. Ty zaś zamieniasz się w CO. I masz wrażenie, że SNAFU.

Rozumiesz coś z tego?

Jesteś tu po to aby nauczyć jak opanować cztery skille, które – jeśli zrobisz to dobrze – pozwolą uzyskać pełny profil w zakresie jedynki, dwójki lub trójki.

No, banał.

Oczywiście dasz istotne wskazówki jak podejść wroga tak, aby opuścić battle scene z tarczą.
Aby przygotowany przez egzaminatora ambush był just like a piece of cake. Everything clear?

Uczysz w wojsku. STANAG to uniwersalny system nauczania języka obcego (nie tylko angielskiego!) opracowany dla żołnierzy NATO. Nie panikuj. Jeśli uda Ci się opanować skróty (które, jak wiadomo, kocha każda armia). Szemele (schematy) i specyficzne słownictwo, jeśli uda Ci się zapanować nad ramiączkiem uporczywie opadającym na ramię...wygrałaś. A Twoja wygrana jest wygraną grupy.

No, to oczywiście lekko humorystyczne potraktowanie tematu, ale jest coś na rzeczy. Kobieta – lektor – i na dodatek cywil ucząca facetów, prawdziwych twardzieli – to brzmi dumnie. Na początek kilka rad:

Nie próbuj kumplować się z grupą – bo to nie prowadzi do niczego dobrego.
Nie próbuj zadzierać nosa – bo to też do niczego dobrego nie doprowadzi.
Nie próbuj być facetem – bo Ci to nie wyjdzie.
Nie próbuj podkreślać swojej kobiecości – nie jesteś tu aby epatować swymi wdziękami.

undefined

Jesteś kimś, kto ma poprowadzić grupę do zwycięstwa. Proste. ROZKAZ – WYKONAĆ.
Ty zapewniasz amunicje – gramatykę, słownictwo, teksty, przykłady egzaminów. Pracujesz na granicy swoich możliwości, podobnie jak twoja Grupa, która przez 6 do 8 godzin dziennie uczy się (w moim przypadku) angielskiego.
Masz być skuteczna. Nauczyć – a nie zanudzić. Przekazać wiedze – a nie zmęczyć. Zainteresować. Zaszczepić bakcyla. Niech to lubią. Jeśli chcą się dowiedzieć jak – niekoniecznie w oficjalnym języku – powiedzieć komuś aby się odczepił – powiedz to! Z pewnością użyją częściej F-word niż Leave me alone, please.

Będę z Tobą szczera. Kocham to. Każda nowa grupa to nowe wyzwanie. Czasami przyjaźnie, z gatunku tych, co to nigdy nie rdzewieją. Ludzie, których nie sposób zapomnieć. Uczenie w wojsku – coś co przywraca wiarę w sens nauczania. Uczniowie pełni determinacji. Oni nie będą klikać pod ławkami ani robić głupich rysunków na marginesie podręcznika. A jednocześnie – i to też musisz wiedzieć – to sposób, gdy nie będąc pod ostrzałem zaczynasz cierpieć na PTSD.

Bo może zdarzyć się, że wśród nazwisk tych, którzy już nigdy nie wrócą do domu znajdziesz nazwisko "swojego" kursanta. Ale to już całkiem inna historia...

Katarzyna Ryrych