Anglista na tropie

Z radością zawiadamiamy, że zagadka skrótu SJOMR została rozwiązana: pochodzi on od nazwy Szkoła Języków Obcych „Mały Rynek"! Przypomnijmy, że pierwsze doniesienia o tajemniczym skrótowcu pojawiły się po sesji zimowej, kiedy to kilkaset osób więcej, niż w latach ubiegłych zdało egzaminy z języków obcych. Odkrycie związku między najlepszymi studentami a SJOMR zawdzięczamy profesor Marii Mac Aron, anglistce, od 20 lat prowadzącej lektoraty na krakowskich uczelniach. – Zauważyłam, że napis SJOMR (nierzadko umieszczany w sercach) widniał na ławkach, w podręcznikach wypożyczanych z bibliotek, nawet na arkuszach egzaminacyjnych. W ekstremalnych przypadkach SJOMRów było ponad 100 na jednym teście i znalazły się tam wyraźnie z powodu nadmiaru czasu po wykonaniu wszystkich zadań! Podejrzewałam, że chodzi o sektę lub jakiś nowy środek wspomagający – mówi Mac Aron. – Jednak nie wzbudzałam paniki, gdyż doszły mnie słuchy, że SJOMR to coś – organizacja? przyrząd? – co posiada akredytację kuratorium.

– Na prośbę profesor Mac Aron poddałem obserwacji osoby dotknięte SJOMRową manią, lecz nie wykryłem żadnych niepokojących objawów – relacjonuje doktor Marek Von Saty z kliniki uniwersyteckiej. – Nie miały sińców pod oczami, ich źrenice normalnie reagowały na światło, także ciśnienie pozostawało w normie na dźwięk takich haseł, jak „kartkówka ze słówek" – wylicza Von Saty. Czy nie wystarczyło poprosić studentów o wyjaśnienie kwestii SJOMR? – Od czasu rozwiązania „zagadki" SJOMR pokładam w studentach dużo więcej zaufania – śmieje się Mac Aron. – Sama udałam się do „Małego Rynku" i...teraz spełniam swoje marzenie, ucząc się u nich hebrajskiego, a moja córka leci z nimi jutro na kurs angielskiego na Maltę!

Anna Daszkiewicz

tajemnica